W środę odebrałem uzgodnienie z melioracji odnośnie przebiegu lini melioracyjnych przez moją działkę, i przykra niespodzianka
JEST SĄCZEK.
Pan w melioracji zaproponował mi skrócenie sączka, i zalecił jak najszybsze wykopki na działce w celu odnalezienia rury.
Po kilku chwilach skwitował że bez tej przebudowy nie mam co wnioskować o pozwolenie na budowę w mojej gminie, gdyż najpierw muszę zrobić porządek z drenażem.
Zapytałem delikatnie czy sobie zemnie żartuje, i w jaki sposób sobie wyobraża wykopanie ręcznie 20 metrowego rówu w styczniu. Pan się uśmiechnął a ja zapieniony wyszedłem z urzędu.
Następnego dnia pojechałem uzupełnić wniosek o pozwolenie nabudowę o ostatni kwit (melioracja) i przyjąłem taktykę zagadania na śmierć. Taktyka świetnie się sprawdziła pani przyjęła dokumenty i teraz 65 dni czekania na pozwolenie.
Melioracja rzecz potrzebna więc i tak zamierzam na wiosnę zrobić z tym porządek ale napewno nie teraz :)
Komentarze